Internetowa strona startowa
Dziś mamy 20 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Edyta, Edmund, Anatol .

Internetowa Strona Startowa - Sport

Wiadomości z dyscyplin:  sport ogólnie,   formuła 1,   żużel,   siatkówka,   koszykówka,  piłka nożna,   tenis,   boks,   skoki narciarskie,   biegi narc./biatlon












    WYNIKI NA ŻYWO




      • Piotr Łuszyński: Czas na przełom w naszym kraju

        19-11-2018 18:18

        – Nie wiedziałem, w którym kierunku podążać. Młody chłopak, mający plany i marzenia, które… Artykuł Piotr Łuszyński: Czas na przełom w naszym kraju pochodzi z serwisu

        – Nie wiedziałem, w którym kierunku podążać. Młody chłopak, mający plany i marzenia, które w jednej chwili legły w gruzach. Musiał minąć rok, zanim zdecydowałem się usiąść na wózku i spróbować swoich sił – mówi Piotr Łuszyński, zawodnik i grający trener reprezentacji Polski koszykarzy na wózkach

        Piotr Łuszyński / fot. rehatreff.de

        adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden zgarnął MVP >>

        LUDZIE BASKETU #13- Piotr Łuszyński

        Pamela Wrona: Każda historia ma swój początek. Jaka jest Pana?

        Piotr Łuszyński: Moja historia zaczęła się w AZS-ie Olsztyn, gdzie rozpocząłem w bardzo młodym wieku grę w koszykówkę. Można powiedzieć, że kontynuowałem tradycje rodzinne – mój Tata i jego bracia uprawiali tę dyscyplinę. Był to bardzo piękny, bogaty w sportowe wydarzenia i drobne sukcesy okres.

        Na przykład w 1989 roku dostaliśmy się do finałów Spartakiady Młodzieży, w której tylko kilkoma punktami w końcówce przegraliśmy o wejście do najlepszej czwórki Polski kadetów. Kilkukrotnie też walczyliśmy o wejście do drugiej ligi.

        Czy po urazie, którego Pan doznał, zaczął Pan uprawiać koszykówkę na wózkach jako alternatywę?

        Przygoda z koszykówką na wózkach rozpoczęła się w wieku 19 lat w dość niewinny sposób, bo od zwykłego urazu kolana. Okazało się jednak, że z czasem się on pogłębiał i nie dawał mi możliwości pełnego powrotu do formy.

        Pewnego dnia, kiedy dochodziłem już do pełnej sprawności kolana, kolejny raz doznałem poważnego urazu – był to przełomowy moment, gdzie byłem zmuszony podjąć decyzję o zakończeniu mojej przygody z koszykówką na nogach. Był to bardzo trudny czas dla mnie – młodego człowieka, który z koszykówką wiązał spore plany i poświęcił jej całe swoje dotychczasowe życie.

        W tym okresie mieszkałem wraz z moją rodziną w Wiedniu, gdzie mój tata prowadził drużynę koszykarzy na wózkach. To on oraz jego zawodnicy namawiali mnie do spróbowania gry na wózku.

        Dotarłem do takiego momentu w swoim życiu, gdy nie wiedziałem, w którym kierunku podążać. Młody chłopak, mający plany i marzenia, które w jednej chwili legły w gruzach. Musiał minąć rok, zanim zdecydowałem się usiąść na wózku i spróbować swoich sił. Przyznam szczerze, że bardzo mi się spodobało. Pracowałem intensywnie i szybko się rozwijałem.

        Niestety, życie pisze różne scenariusze. Wskutek nieszczęśliwego wypadku, straciłem część lewej stopy i doznałem urazu kręgosłupa. Następstwem tego była operacja i włożenie implantu między kręgi.

        W tej koszykówce gracze są specjalnie sklasyfikowani. Jak jest Pan?

        Tak, w koszykówce na wózkach mamy specjalną klasyfikację punktową (medyczną) dla każdego zawodnika określającą stopień jego niepełnosprawności.

        Jest to punktacja od 1 pkt. do 4,5 pkt. i tak na przykład osoby z uszkodzonym rdzeniem kręgosłupa mają punktację 1. Osoby z podwójną amputacją kończyn dolnych 3 pkt. i tak dalej.

        W moim przypadku jest to klasyfikacja md, czyli minimum niepełnosprawności z punktacją 4,5.

        Dodam, że suma pięciu zawodników na boisku nie może łącznie przekraczać 14 punktów.




        Co zmieniło się w Pana życiu? Czy ta sytuacja ukształtowała Pana w inny sposób?

        Tak naprawdę niewiele się zmieniło, ponieważ od małego uczony byłem ciężkiej i rzetelnej pracy na treningach. Urazy, których doznałem uświadomiły mi, że nie będę mógł dalej grać w koszykówkę bieganą, wobec tego nie mogę oglądać się wstecz, ale powinienem szukać innej alternatywy do rozwijania i kontynuowania swojej pasji.

        Czym jest dla Pana koszykówka na wózkach?

        To moja pasja, moje życie, mój zawód. Styl życia, w którym bardzo intensywnie zaangażowana jest również moja rodzina. Wiele działań i nasze codzienne funkcjonowanie podporządkowane jest koszykówce na wózkach.

        Obecnie jest Pan grającym trenerem. Jak to się zaczęło?

        Wiele lat temu grałem jako zawodnik w drużynie niemieckiej i podczas sezonu trener naszego zespołu został zwolniony. Wówczas byłem jednym z najbardziej doświadczonych zawodników. Dostałem propozycje przejęcia zespołu i tak zaczęła się ta historia.

        Po dwóch latach pracy z tą drużyną zdobyliśmy mistrzostwo ligi niemieckiej, puchar Niemiec i wicemistrzostwo Europy. W tym okresie był organizowany również konkurs na trenera reprezentacji Polski. Miałem ogromne obawy, aby wziąć na siebie taką odpowiedzialność w tym czasie, ale lubię nowe wyzwania.

        Po nacisku ze strony środowiska postanowiłem wziąć udział w konkursie. Po przedstawieniu planów i pomysłów na kadrę zostałem wybrany jako szkoleniowiec reprezentacji Polski. Ponadto, zostałem uznany najlepszym trenerem w sportach niepełnosprawnych w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” w 2009 roku.

        W późniejszym czasie pierwszy raz w historii tej dyscypliny w Polsce zakwalifikowaliśmy się do mistrzostw świata i igrzysk paraolimpijskich w Londynie.

        Czy ciężko jest prowadzić taką drużynę?

        Patrząc z perspektywy czasu i bazując na doświadczeniu, muszę przyznać, że jest to bardzo ciężka praca. W koszykówce na wózkach nie tylko szkolimy zawodników pod względem umiejętności fizycznych, motorycznych czy technicznych, ale przede wszystkim musimy szkolić te umiejętności według ich stopnia niepełnosprawności, czyli klasyfikacji punktowej (medycznej, o której mowa była wcześniej).

        Wiąże się to z tym, że zawodnik z punktacją 1.0 pkt., 1.5 pkt. oraz 2,0 pkt. nie mają możliwości wykonania pewnych manewrów na boisku, które z kolei zawodnik z punktacją 3.0, 3.5, 4.0 i 4.5 może wykonywać. I to jest kluczową różnicą.

        Co więcej, również w założeniach taktycznych jesteśmy ograniczeni do pewnych rozwiązań, na które duży wpływ ma właśnie klasyfikacja punktowa zawodników. Nie każdego gracza możemy wprowadzić w każdym momencie na boisko, tym samym nie za dowolnego kolegę. Musi być to zawodnik z podobną punktacją, dlatego założenia taktyczne w koszykówce na wózkach muszą być dobrze i szczegółowo dopracowane.

        Czy jest tak, że oprócz bycia trenerem, musi być Pan jednocześnie psychologiem dla swoich zawodników, zwłaszcza na początku ich przygody w tej odmianie koszykówki?

        Oczywiście. Jest to bardzo istotny aspekt bycia trenerem. Myślę, że nie powiem tu nic nowego, ale trener często musi rozmawiać z zawodnikami, motywować ich, pobudzać, niekiedy uspokajać, zdejmować obciążenie psychologiczne z zawodników lub z drugiej strony, u niektórych je wywoływać.

        Mimo, że jestem bardzo wymagającym trenerem i uznaję zasadę odpowiedzialności zbiorowej na treningach i meczach, bo przecież to sport drużynowy, to jednak muszę rozpoznawać z którym zawodnikiem, na ile mogę sobie pozwolić, tak aby to miało dobry efekt dla niego i zespołu.

        Jeżeli mam do czynienia z zawodnikami mniej doświadczonymi, nowymi lub młodymi, staram się pewnych rzeczy nie pokazywać, czy kolokwialnie mówiąc ich przytulać i głaskać po głowie. Staram się uczyć ich od początku ciężkiej pracy i dyscypliny, jednocześnie nie dając im odczuwać – co w moim mniemaniu jest bardzo istotne- że są osobami niepełnosprawnymi i mają jakieś ograniczenia. Takie rzeczy zostawiamy w domu.

        Po raz pierwszy w historii Mistrzostwa Europy w koszykówce na wózkach zostaną zorganizowane w Europie Środkowo-Wschodniej. W roku 2019 ich gospodarzem będzie Polska. Czy to jest przełom, jeżeli chodzi o tę dyscyplinę sportową w naszym kraju?

        Z pewnością jest to przełom w tej części Europy, jeśli chodzi o organizacje zawodów takiej rangi, w szczególności, że nie są to tylko ME, ale również kwalifikacje paraolimpijskie roku 2020, które odbędą się w Tokio.

        Przede wszystkim mamy świetną okazję zaprezentować się i zapoznać dużą część społeczeństwa z naszą dyscypliną. Choć „koszykówka jest tylko jedna”, to mamy nadzieję, że będzie to wspaniała promocja koszykówki oraz koszykówki na wózkach w naszym kraju, pokazująca, że sport łączy, a nie dzieli.

        Jak one będą wyglądać?

        Na pewno będzie to bardzo profesjonalnie przygotowana impreza. Po pierwsze ze względu na ogromne zaangażowanie się wielu organizacji, takich jak PZKosz, władz miasta Wałbrzycha z Panem Prezydentem na czele, czy władz Aqua Zdroju, gdzie spotkaliśmy się z dużą aprobatą dla tego przedsięwzięcia. W Wałbrzychu i Świebodzicach mamy świetne obiekty sportowe, które proponują sportowcom warunki na najwyższym poziomie.

        Górnik Wałbrzych jest jedynym klubem w Polsce, w którym zostanie utworzona sekcja seniorska koszykówki na wózkach. Można powiedzieć, że jest to duży krok w popularyzacji i rozwoju koszykówki na wózkach w naszym kraju?

        To prawda, jest to precedens w skali kraju, a jeżeli się nie mylę, nawet w skali europejskiej. Jest to świetna wiadomość dla naszego koszykarskiego środowiska, że klub z polskiej ligi przejmuje pod swoje skrzydła koszykarzy na wózkach. Jestem przekonany, że z czasem pójdzie za tym dobra organizacja, a rozpoznawalna już marka klubu, przyciągnie z czasem sponsorów i kibiców, dzięki czemu koszykarze na wózkach będą mieli profesjonalne możliwości treningowe.

        Znając osobiście prezesa Górnika Wałbrzych, pana Arkadiusza Chlebdę, który równocześnie współpracuje ze mną w kadrze Polski, wierzę, że zrobi wiele, aby tę dyscyplinę rozpowszechnić i rozwinąć.

        Uważa Pan, że taki ruch powinny wykonać inne kluby w naszym kraju?

        Mam ogromną nadzieję i cicho marzę o tym, że inne kluby koszykarskie w Polsce pójdą w ślady Górnika.

        Pamela Wrona, @PulsBasketu

        Ludzie Basketu #4 – O koszykówce na wózkach opowiada Marcin Balcerowski – wywiad TUTAJ >>

        adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden zgarnął MVP >>




        Artykuł Piotr Łuszyński: Czas na przełom w naszym kraju pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Wizards: Sprzedajemy wszystkich, natychmiast!

        19-11-2018 17:18

        W Waszyngtonie kiepska gra na boisku i, najwyraźniej, panika także w klubie. Przedstawiciele Wizards… Artykuł Wizards: Sprzedajemy wszystkich, natychmiast! pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

        W Waszyngtonie kiepska gra na boisku i, najwyraźniej, panika także w klubie. Przedstawiciele Wizards są aktywni na rynku, deklarując, że teraz już mogą oddać w wymianie każdego swojego gracza, także gwiazdy – Johna Walla czy Bradleya Beala.

        (fot. Wikimedia Commons)

        W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

        Wizards fatalnie wyglądają od początku sezonu. Drużyna prowadzona przez Scotta Brooksa ma aktualnie bilans 5-11 i, choć sezon oczywiście wczesny, na kandydata do playoff zdecydowanie nie wygląda. Ostatniej nocy na własnym parkiecie w kiepskim stylu przegrała z Blazers 109:119, a dzień wcześniej zaliczyła wpadkę z Brooklyn Nets.

        Jak donosi Adrian Wojnarowski, oczywiście Wizards woleliby zostawić obie swoje gwiazdy i wokół nich zbudować inną drużyną, ale problem polega na tym, że w składzie nie mają zbyt wiele potencjalnych argumentów, które mogłyby skusić inne kluby.

        Wcześniej oferowali przede wszystkim Kelly’ego Oubre i Otto Portera, ale (żadna niespodzianka) atrakcyjne oferty się nie pojawiły. Zwłaszcza ten drugi, z kontraktem na 81 milionów dolarów za 3 następne sezony, jest trudny do zaakceptowania dla kogokolwiek.

        Jeśli miałoby dojść do trade’u z udziałem jednej z gwiazd, co według ESPN ma być teraz oferowane rozmówcom, zapewne większe zainteresowanie wzbudzi Beal. Jest 3 lata młodszy i ma bardziej elastyczny kontrakt. Od następnego sezonu zacznie zaś funkcjonować przedłużenie umowy Walla, gwarantujące mu rocznie aż 42 miliony dolarów przez kolejne 4 lata. Raczej zanosi się na to, że przynajmniej John zostanie w stolicy.

        W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>




        Artykuł Wizards: Sprzedajemy wszystkich, natychmiast! pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Marek Łukomski w AZS – arcytrudne wyzwanie w Koszalinie

        19-11-2018 14:38

        Jeśli w końcu uda się tam jakiemuś trenerowi, zyska wielkie uznanie. Nowym szkoleniowcem ostatniego… Artykuł Marek Łukomski w AZS – arcytrudne wyzwanie w Koszalinie pochodzi z serwisu P

        Jeśli w końcu uda się tam jakiemuś trenerowi, zyska wielkie uznanie. Nowym szkoleniowcem ostatniego w tabeli AZS-u Koszalin został 38-letni Marek Łukomski, ostatnio pracujący w Słupsku.

        Marek Łukomski (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

        Szukasz butów retro? – sprawdź w Sklepie Koszykarza >>

        Smutnej tradycji ostatnich lat stało się zadość – AZS raz jeszcze fatalnie zaczął sezon (tym razem 0-7) i raz jeszcze zwolnił trenera w trakcie rozgrywek. Po Serbie Draganie Nikoliciu pracę na bardzo trudnym terenie przejmuje dla odmiany Polak, znany w lidze i mający już kilkuletnie doświadczenie w roli pierwszego szkoleniowca.

        Marek Łukomski był wieloletnim asystentem Wojciecha Kamińskiego w Rosie, potem ze zmiennym szczęściem pracował z Kingiem w Szczecinie, aby w ubiegłym sezonie prowadzić (upadających wówczas) Czarnych. I za pracę w Słupsku, w trudnej sytuacji i z bardzo wąską kadrą, zbierał bardzo dobre recenzje. Pracował też już również jako prowadzący tzw. „rozszerzoną kadrę” w PZKosz.

        Wcześniej przez kilka sezonów występował na parkietach ekstraklasy i 1 ligi, a przy takich okazjach zwykle przypomina się, że kiedyś w barwach SKK Szczecin jako pierwszy Polak w historii osiągnął triple-double, notując 21 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst, w meczu przeciwko AZS-owi Toruń.

        Zadanie w Koszalinie jest bardzo trudne nie tylko z racji specyfiki klubu, ale i zbudowanego składu. Zobaczymy, czy w najbliższych dniach także wśród zawodników dojdzie do roszad kadrowych. Przed Markiem Łukomskim wyzwanie, ale i szansa, aby dokonać czegoś, co nikomu nie udało się od lat.

        TS

        Szukasz butów retro? – sprawdź w Sklepie Koszykarza >>




        Artykuł Marek Łukomski w AZS – arcytrudne wyzwanie w Koszalinie pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Warriors zderzają się ze ścianą – co się dzieje z mistrzami?

        19-11-2018 13:12

        Już 3 porażki z rzędu, 5 przegranych w 7 ostatnich spotkaniach. Golden State Warriors… Artykuł Warriors zderzają się ze ścianą – co się dzieje z mistrzami? pochodzi z serwisu

        Już 3 porażki z rzędu, 5 przegranych w 7 ostatnich spotkaniach. Golden State Warriors po znakomitym starcie sezonu stracili właśnie pierwsze miejsce na Zachodzie na rzecz Blazers.

        Stephen Curry i Steve Kerr / fot. wikimedia commons

        To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

        Kontuzje, słaba forma, a może to po prostu efekt niedawnego spięcia na linii Draymond Green – Kevin Durant? Golden State Warriors przegrali w niedzielę 92:104 w San Antonio i z wycieczki do Teksasu, gdzie zagrali przeciwko Rockets, Mavs i Spurs, wracają bez zwycięstwa. Trzecia kolejna porażka sprawiła, że Trail Blazers zepchnęli Wojowników z pierwszego miejsca w konferencji.

        Nic więc dziwnego, że nastroje w szatni mistrzów NBA nie są zbyt dobre. Na domiar złego, drużyna cały czas musi radzić sobie bez Stephena Curry’ego, który przez uraz pachwiny opuścił jak do tej pory 6 spotkań i wygląda na to, że jego przerwa jeszcze potrwa. Z kontuzją małego palca zmaga się z kolei Draymond Green, ale przecież Warriors na brak talentu narzekać nie mogą.

        Mimo to, w ostatnich dniach Warriors nie wyglądają już jak zespół, który wygrał 11 z 13 pierwszych spotkań sezonu. Ba, ucierpiał nie tylko atak, który pogorszył się o 16 punktów na 100 posiadań względem pierwszych tygodni rozgrywek, lecz także defensywa. Pod nieobecność Curry’ego i Greena pierwsze skrzypce grać powinni Kevin Durant i Klay Thompson.

        Ale drużyna w ostatnich trzech meczach trafiła tylko 18 z 77 prób zza łuku (marne 23 procent skuteczności), a sam KD spudłował aż 13 ze swoich 14 trójek. „Rzucamy za szybko. Zbyt często oddajemy rzuty pod presją. Musimy lepiej podawać, musimy sobie zaufać. To jest znak rozpoznawczy tego zespołu” – mówił po niedzielnej porażce trener Steve Kerr.

        Powroty tak ważnych zawodników jak Curry czy Green powinny z pewnością pomóc, jednak w tym wszystkim jest gdzieś jeszcze echo tej niedawnej sprzeczki Duranta z Greenem, po której cała liga skupiła większą uwagę na Warriors. Oczywiście w nadziei, że spowoduje to jakieś pęknięcie w drużynie, która tak zdominowała dwa ostatnie sezony.

        Ani Green, ani Durant nie chcą już do tego wracać, natomiast zdaniem kolegów ta kłótnia wcale nie jest powodem obecnego kryzysu. „Wygralibyśmy dwa ostatnie mecze i nikt by o tym nie mówił” – stwierdził rezerwowy rozgrywający Quinn Cook. Z kolei Shaun Livingston przypomniał na Twitterze, że to długi sezon i potrzeba cierpliwości. Zdaje się więc, że w Oakland nikt (na razie) nie panikuje.

        Tomek Kordylewski

        To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 




        Artykuł Warriors zderzają się ze ścianą – co się dzieje z mistrzami? pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Tydzień z basketem w TV: Pucharowa środa, Anwil w Warszawie

        19-11-2018 11:41

        Dużo świetnych meczów tuż przed okienkiem reprezentacji – zagrają Liga Mistrzów i EuroCup, w… Artykuł Tydzień z basketem w TV: Pucharowa środa, Anwil w Warszawie pochodzi z serwisu

        Dużo świetnych meczów tuż przed okienkiem reprezentacji – zagrają Liga Mistrzów i EuroCup, w sobotę na mecz z Legią przyjadą Mistrzowie Polski. W Eurolidze zobaczymy transmisję derbów Stambułu.

        Omar Prewitt / fot. Paweł Kołakowski, legiakosz.com

        adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

        (Uwaga, transmisje meczów 1LM nie są jeszcze potwierdzone, zapewne większość będzie można obejrzeć – uzupełnimy szczegóły)

        Poniedziałek, 19.11

        Wtorek, 20.11

        17:30 Magazyn PLK (Polsat Sport)

        Środa, 21.11

        18:00 Liga Mistrzów Anwil Włocławek – Le Mans (Eleven 1)

        19:00 PLK Stelmet Enea BC Zielona Góra – Trefl Sopot (emocje.tv)

        19:30 EuroCup  Cedevita Zagrzeb – Arka Gdynia (Eurosport 2)

        20:00 El. ME kobiet Polska – Estonia (TVP Sport)

        21:15 EuroCup Unicaja Malaga – KK Mornar Bar (Eurosport 2)

        Czwartek, 22.11

        18:00 Euroliga Darussafaka Tefken Stambuł – Anadolu Efes Stambuł (Polsat Sport News)




        Piątek, 23.11

        19:00 PLK GTK Gliwice – King Szczecin (emocje.tv)

        Sobota, 24.11

        12:30 PLK Legia Warszawa – Anwil Włocławek (Polsat Sport, ipla.pl)

        15:00 PLK AZS Koszalin – Rosa Radom (emocje.tv)

        17:00 PLK Miasto Szkła Krosno – Spójnia Stargard (emocje.tv)

        19:00 PLK TBV Start Lublin – BM Slam Stal Ostrów Wlkp. (emocje.tv)

        19.30 ACB Real Madryt – Barcelona Lassa (SportKlub)

        23:00 VTB Zenit Sankt Petersburg – Stelmet Enea BC Zielona Góra (Eurosport 2)

        1 LM:

        17.00 Biofarm Basket Poznań – SKK Siedlce
        17.00 Enea Astoria Bydgoszcz – Polfarmex Kutno
        17.30 Pogoń Prudnik – FutureNet Śląsk Wrocław
        18.00 Energa Kotwica Kołobrzeg – GKS Tychy
        18.00 STK Czarni Słupsk – Elektrobud-Investment ZB Pruszków
        18.00 WKK Wrocław – Rawlplug Sokół Łańcut
        18.30 AZS AGH Kraków – Jamalex Polonia 1912 Leszno
        19.00 Górnik Trans.eu Wałbrzych – KS Księżak Syntex Łowicz

        Niedziela, 25.11

        12:30 PLK MKS Dąbrowa Górnicza – Polski Cukier Toruń (Polsat Sport, ipla.pl)

        NBA w TV (stacje CANAL+ Sport)

        środa/czwartek 2:00 Cleveland Cavaliers – Los Angeles Lakers

        piątek, 18.00 Brooklyn Nets – Minnesota Timberwolves

        sobota/niedziela 2:00 Oklahoma City Thunder – Denver Nuggets

        niedziela, 21.30 Los Angeles Lakers – Orlando Magic

        adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>




        Artykuł Tydzień z basketem w TV: Pucharowa środa, Anwil w Warszawie pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Polacy za granicą: Lampe z asystami, Ponitka znów wygrywa

        19-11-2018 11:05

        Środkowy polskiej reprezentacji wykręca doskonałe cyferki w chińskiej lidze CBA. Lokomotiw Kuban Mateusza Ponitki,… Artykuł Polacy za granicą: Lampe z asystami, Ponitka znów wygrywa pochodzi z serwisu

        Środkowy polskiej reprezentacji wykręca doskonałe cyferki w chińskiej lidze CBA. Lokomotiw Kuban Mateusza Ponitki, znów zaczął zwyciężać. Adam Waczyński wciąż w dobrej formie.

        Mateusz Ponitka / fot. Lokomotiv Kuban Krasnodar

        Oficjalne produkty reprezentacji Polski – tylko w Sklepie Koszykarza >>

        AJ Slaughter – ubiegły tydzień ASVEL zaczął od porażki z Dolomiti Energia Trentino w rozgrywkach Eurocup. Drużyna Slaughtera przegrała 77:79. AJ na swoim koncie zapisał 14 punktów, zbiórkę oraz asystę. W lidze francuskiej drużyna z Lyonu nadal prezentuje wysoki poziom. ASVEL wygrał 80:76 z Le Mans. Slaughter w wygranym meczu zdobył 7 punktów, 4 zbiórki oraz 5 asyst.

        What a possession from French side ASVEL Villeurbanne 😍 #7DaysEuroCup pic.twitter.com/Zbtc8yU6st

        — Chris Schmidt (@ChrisSchmidt27) November 13, 2018

        Damian Kulig – kolejne porażki na swoim koncie musi zapisać drużyna Polaka. Najpierw Istanbul BBSK uległ aż 45:92 Spirou Basket w rozgrywkach FIBA Europe Cup. Kulig spędził na parkiecie 26 minut, w czasie których zdobył 6 punktów, 4 zbiórki oraz asystę. Natomiast w weekend, Istanbul BBSK musiał uznać wyższość Darussafaki. Drużyna Damiana przegrała 65:93, a nasz podkoszowy zanotował 3 punkty, 3 zbiórki, 2 asysty podczas 21 minut gry.

        Adam Waczyński – po bardzo udanym występie w rozgrywkach Eurocup, mierzyła się na wyjeździe z Morabanc Andorra w ramach rozgrywek hiszpańskiej ligi ACB. Drużyna Waczyńskiego wygrała ten mecz 95:84. Polak na parkiecie spędził 21 minut, w ciągu których zdobył 10 punktów oraz dołożył zbiórkę i asystę.




        Dardan Berisha – Z Mobile Prishtina rozpoczęła ubiegły tydzień od wygranej 74-69 ze Steauą Bukareszt w FIBA Europe Cup. Dardan zdobył 16 punktów, 5 zbiórek oraz 3 asysty. Następnie w dwóch meczach ligowych Berisha zdobywał odpowiednio:
        – 13 punktów, zbiórkę oraz 3 asysty w wygranym meczu 82:59 z Borea.
        – 3 punkty, zbiórkę oraz asystę w wygranym meczu 90:51 z Lipjani

        Mateusz Ponitka – drużyna Lokomotivu Kubań Kransodar może zaliczyć ubiegły tydzień do udanych. W Eurocup pokonali 72:64 francuskie Limoges. Mateusz na parkiecie spędził 14 minut, notując 2 punkty i 5 zbiórek. W weekendowym meczu w lidze VTB, drużyna z Krasnodaru ograła 93:75 Parma Basket. Ponitka w ciągu 12 minut zgromadził 6 punktów, 3 zbiórki oraz asystę.

        Jakub Wojciechowski – już 4 wygraną z rzędu zaliczyła drużyna naszego centra. W 7 kolejce ligi włoskiej, Happy Casa Brindisi wygrała 72:65 z Germani Basket Brescia. Wojciechowski zdobył 4 punkty, spędzając na parkiecie 10 minut.
        Aleksander Balcerowski – dobry mecz w drużynie rezerw Herbalife Gran Canaria ma za sobą center młodzieżowych kadr narodowych. Balcerowski zdobył 17 punktów i 7 zbiórek, w niestety przegranym meczu 74:84 z Alcobendas.

        Maciej Lampe – blisko kolejnego triple-double w barwach Jilin Northeast Tigers był polski podkoszowy. W wygranym meczu 124:110 z Nanjing TX MK, Lampe zanotował 16 punktów, 14 zbiórek oraz aż 8 asyst.

        Andrzej Pluta jr – Niestety już drugi raz z rzędu syn legendy polskiej koszykówki nie znalazł się na parkiecie w składzie drugoligowej, hiszpańskiej drużyny Ourense.

        Jakub Jaworski, @Ja_Jaworski14

        Oficjalne produkty reprezentacji Polski – tylko w Sklepie Koszykarza >>




        Artykuł Polacy za granicą: Lampe z asystami, Ponitka znów wygrywa pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Stal już liderem – zespół na medal?

        19-11-2018 09:47

        Znów bardzo mocny skład, znów bardzo dobre wyniki. Drużyna BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski… Artykuł Stal już liderem – zespół na medal? pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

        Znów bardzo mocny skład, znów bardzo dobre wyniki. Drużyna BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski po zwycięstwie nad Polpharmą została liderem PLK, z bilansem 6 zwycięstw i 1 porażki.

        Shawn King / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa

        adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

        Ostrowianie znajdują się w czubie statystyk drużynowych, a Shawn King notuje lepsze statystyki niż w sezonie, w którym został MVP ligi. W ostatniej kolejce zespół prowadzony przez trenera Wojciecha Kamińskiego pokonał na własnym parkiecie Polpharmę 101:79. To kolejne wysokie zwycięstwo Stali, której zespołowa gra może się podobać.

        Żelazna obrona, skuteczny atak

        Trener Kamiński już w Radomiu potrafił zbudować najlepszą obronę w lidze – w sezonie 2016/17. Stal w poprzednich rozgrywkach była na drugim miejscu w tym zestawieniu i pomimo rewolucji kadrowej w tym sezonie, jak na razie utrzymuje ten stan. Ostrowianie tracą jedynie 97,5 punktu na 100 posiadań, gorzej tylko od Polskiego Cukru Toruń – 91,1.

        Bardzo wysokie miejsce w rankingu defensywnym w połączeniu z drugim ligowym atakiem (119 punktów na 100 posiadań) daje Stali pierwsze miejsce w NetRTG – jest lepsza od rywali o 21,5 punktu na 100 posiadań. W ostatnich 5 latach 4 razy drużyna, która skończyła sezon na 1 miejscu w tej klasyfikacji, zdobyła mistrzostwo, a raz złoto powędrowało do drugiej ekipy w tym względzie (2015).

        Aktywne ręce w obronie koszykarzy z Ostrowa dają im również drugie miejsce w klasyfikacji przechwytów wśród drużyn PLK, średnio 9,3 – gorzej tylko od Kinga Szczecin. W tym elemencie specjalizują się rozgrywający aktualnych Wicemistrzów Polski – Mike Scott i Daniel Szymkiewicz, którzy co mecz blisko 5-krotnie zabierają rywalom piłkę.

        Twierdza Ostrów

        Do tej pory ostrowianie rozegrali 4 spotkania na własnym parkiecie i nie przegrali ani jednego, pokonując m. in. Stelmet Enea BC Zielona Góra, czy Polpharmę Starogard Gdański. Zespół prowadzony przez Wojciecha Kamińskiego dominuje nad rywalami – mecze domowe wygrywa średnio ponad 20 punktami. Składa się to na najlepszy w lidze bilans mały punktów, który po 7 kolejkach wynosi już +119.




        Są liderzy, jest też zespół

        MVP sezonu 2016/17 pomimo upływu czasu i już 36 wiosen na karku nadal potrafi rządzić i dzielić w pomalowanym. Shawn King to jedyny zawodnik w lidze zaliczający średnio double-double – 13 punktów i 10 zbiórek w niespełna 24 minuty średnio na parkiecie. Jest także 3 w statystyce efektywności eval – 21,6 (przed nim Hickey ze Spójni i Davis z MKS).

        Dla porównania MVP sezon skończył ze statystykami na poziomie 11,6 punktu i 10,4 zbiórki w 27 minut gry. Pomimo braku Aarona Johnsona, King lepiej punktuje, a i sam dokłada o asystę więcej niż dwa lata temu.

        Mike Scott w meczu ostatniej kolejki był kluczowy zawodnikiem swojej drużyny. Przeciwko Polpharmie trzecią kwartę rozpoczął od 13 punktów z rzędu, w sumie zdobył ich 23, co było jego najlepszym wynikiem w tym sezonie. Scott nie zszedł jeszcze poniżej 12 punktów w dotychczasowych spotkaniach, a dodatkowo gra na bardzo dobrej skuteczności – aż 46% za 3 i 51% za 2.

        Być może od gracza z pozycji numer jeden, powinno się wymagać nieco więcej niż 4 asyst w 30 minut średnio spędzanych na parkiecie, jednak nie przeszkadza to Stali w byciu trzecią najczęściej asystującą drużyną ligi – 20,9 na mecz (za Stelmetem i Arką).

        Dzielenie się piłką to jedno, ale trener Kamiński również bardzo mądrze rotuje składem. Z podstawowych graczy najmniej na parkiecie przebywa Witalij Kowalenko – blisko 13 minut w każdym meczu, co jak na 10 zawodnika w rotacji jest wynikiem jednym z najlepszych w lidze – więcej jako dziesiąty w rotacji gra w Arce Garbacz, podobno sytuacja w Toruniu i Lublinie, jednak tutaj ma to związek z kontuzjami podstawowych graczy.

        Dobra zmiana

        Ivan Maras po 4 meczach jest piątym strzelcem drużyny. Trener Kamiński zaczął używać go w duecie z Kingiem i ostatnie spotkania rozpoczynali właśnie w ten sposób. Maras jest w tym momencie liderem zespołu, ale i całej ligi w statystyce +/-. Zespół z nim na parkiecie jest średnio lepszy o 15 punktów od przeciwników. Czarnogórzec jest sporą nadwyżką nad Danilo Tasiciem, z którym klub się pożegnał już po 2 spotkaniach.

        W meczu z Polpharmą zadebiutował dobrze znany z poprzednich lat Nemanja Jaramaz – 11 punktów i 6 asyst. Już pierwszy mecz pokazał, że Serb może dać zespołowi o wiele więcej niż Blake Hamilton. Doświadczenie i ogromna wszechstronność Serba to kolejny mocny punkt Stalówki.

        Amerykanin, którego dni w Ostrowie są raczej policzone, złym zawodnikiem nie jest, ale przy grającym nie zawsze szablonowo Scott’cie, drugi gracz z zapędami do indywidualnych akcji widocznie nie był trenerowi Kamińskiemu potrzebny i w jego miejsce wolał zawodnika grającego bardziej dla drużyny.

        W tym momencie potencjał składu Stali każe ją ustawiać w jednym szeregu z wielką czwórką wytypowaną przed sezonem. Trener z dużym doświadczeniem, również medalowym – jest, doświadczeni zawodnicy – są, lider – jest, szeroka rotacja – jest.

        Ostrowianie nie grają w pucharach, mają wiele czasu, w porównaniu do konkurencji ,na przygotowanie się na najważniejsze mecze sezonu. Celem Stali niekoniecznie musi być już tylko najlepsza czwórka sezonu zasadniczego, ale z taką grą mogą zacząć myśleć o przewadze parkietu w dwóch pierwszych rundach playoff.

        W następnej kolejce Stal zagra w Lublinie ze Startem, a najbliższy, najpoważniejszy sprawdzian będzie 16 grudnia, kiedy w meczu wyjazdowy zmierzą się z Arką Gdynia.

        Grzegorz Szybieniecki, https://twitter.com/gszyb

        adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>




        Artykuł Stal już liderem – zespół na medal? pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • LeBron wrócił do Miami – w nieprawdopodobnym stylu! (WIDEO)

        19-11-2018 09:01

        Wielki mecz, aż 51 punktów i kolejne zwycięstwo Lakers. LeBron James przypomniał, jak dobrze… Artykuł LeBron wrócił do Miami – w nieprawdopodobnym stylu! (WIDEO) pochodzi z serwisu

        Wielki mecz, aż 51 punktów i kolejne zwycięstwo Lakers. LeBron James przypomniał, jak dobrze mu się tu kiedyś grało. Drużyna z Los Angeles pokonał Heat 113:97.

        To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

        – Daj mu piłkę i zejdź z drogi – mówił o patencie na grę z LeBronem, Kyle Kuma, pytany, jak to jest w takich sytuacjach. Wtórował mu Lonzo Ball. To był jeden z tych wielkich meczów Jamesa, kiedy był nie do zatrzymania, pokazując nieprawdopodobną wszechstronność. I wreszcie wygrał w Miami, co nie udawało mu się od odejścia z klubu, w którym niegdyś zdobywał swoje pierwsze mistrzowskie pierścienie.

        W całym spotkaniu LBJ zdobył 51 punktów, miał 8 zbiórek i 3 asysty. Trafił 19/31 z gry (62%) oraz świetne 6/8 z dystansu, w tym ostatni rzut – na podsumowanie – z dobrych 9-10 metrów. Zobaczcie, jak to wyglądało!

        To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 




        Artykuł LeBron wrócił do Miami – w nieprawdopodobnym stylu! (WIDEO) pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Greckie skandale w Eurolidze – wielkie kary dla właściciela Panathinaikosu

        18-11-2018 20:07

        Już prawie pół miliona euro musi zapłacić Dimitris Giannakopoulos, a do tego szykuje się jeszcze… Artykuł Greckie skandale w Eurolidze – wielkie kary dla właściciela Panathinaikosu pochodzi z

        Już prawie pół miliona euro musi zapłacić Dimitris Giannakopoulos, a do tego szykuje się jeszcze sprawa w sądzie pomiędzy zwaśnionymi klubami z Aten i Pireusu. Jednym z oskarżanych przez właściciela Panathinaiksu sędziów jest Jakub Zamojski.

        Vassilis Spanoulis (Fot. Wikimedia Commons)

        W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>

        Nie milkną echa niedawnej potyczki pomiędzy Panathinaikosem Ateny a Olympiakosem Pireus w ramach 6 kolejki rozgrywek Euroligi (9 listopada) . Ekipa z Aten po bardzo wyrównanym i rozgrywanym na wysokim poziomie spotkaniu, ostatecznie pokonała rywala zza miedzy 93:80 do czego walnie przyczynił się Nick Calathes (14 pkt, 7 zb, 7 as). Po stronie Olympiakosu kolegów do walki próbował poderwać Georgios Printezis (26 pkt przy 83% skuteczności). Poza wielkimi emocjami na parkiecie, włodarze obydwu klubów zapewnili również emocjami poza parkietem i to jeszcze długo po meczu.

        Jak wynika z raportu pomeczowego, sporządzonego przez komisarza, właściciel Panathinaikosu – Dimitris Giannakopoulos – w przerwie meczu czeka na schodzących sędziów w korytarzu i wykrzykiwał, że dwaj z nich (Włoch Carmelo Paternico oraz Polak Jakub Zamojski) obstawili mecz u bukmacherów za stawkę 20.000 Euro. Jedynie trzeci z sędziów (Hiszpan Miguel Angel Perez) miał być czysty.

        Oczywiście Euroliga nie pozostała obojętna wobec takich zarzutów i wszczęła wobec Dimitrisa Giannakopoulosa postępowanie i wymierzyła mu karę pieniężną 30.000 Euro. Jednocześnie z uwagi na fakt, że to nie pierwszy raz kiedy zawrzała gorąca krew Giannakopoulosa, liga postanowiła odwiesić mu kary wymierzone za wcześniejsze przewinienia. Tym samym łączna wysokość nałożonych kar to prawie pół miliona euro,  czyli ponad 2 miliony złotych (!). Na tę oszałamiającą kwotę składają się:

        – 30.000 Euro za wydarzenia z ostatniego meczu 09 listopada 2018 roku
        – 160.000 Euro za wydarzenia z 09 i 16 kwietnia 2018 roku
        – 250.000 Euro za wydarzenia z 20 kwietnia 2018 roku
        – 2.500 Euro za wydarzenia z ostatniego meczu 09 listopada 2018 roku (oślepianie laserem gracza Olympiakosu podczas wykonywania rzutów wolnych)
        – 3.500 Euro za wydarzenia z ostatniego meczu 09 listopada 2018 roku (wykrzykiwanie niecenzuralnych i obraźliwych kwestii wobec sędziów, przez osoby zajmujące miejsca przy samym parkiecie)
        Razem: 446.000 Euro

        Na tym jednak nie koniec… Olympiakos skierował bowiem do sądu pozew w związku z naruszeniem przez Giannakopoulosa ich dobrego imienia. Zdaniem klubu z Pireusu, swoimi słowami Giannakopoulos zasugerował, że to ekipa Olympiakosu próbowała przekupić sędziów ubiegłotygodniowego spotkania. W odpowiedzi na powyższe, Panathinaikos wydał oficjalne oświadczenie, zaprzeczając wszystkiemu i zamierza poskarżyć się Jordiemu Bartomeu (prezydentowi Euroligi).

        Mam nieodparte wrażenie, że echa listopadowego spotkania jeszcze długo będą do nas powracać.

        Jan Delmanowski

        W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>




        Artykuł Greckie skandale w Eurolidze – wielkie kary dla właściciela Panathinaikosu pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

      • Arka ogrywa Gliwice – mocni środkowi z Gdyni

        18-11-2018 18:59

        Nie doszło do pogromu, ale różnica między oboma zespołami była jednak bardzo duża. Arka… Artykuł Arka ogrywa Gliwice – mocni środkowi z Gdyni pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.

        Nie doszło do pogromu, ale różnica między oboma zespołami była jednak bardzo duża. Arka Gdynia gładko pokonała GTK Gliwice 86:70. Mikołaj Witliński zdobył 16 punktów.

        Arka Gdynia / fot. T. Fijałkowski, fiolek.art.pl

        adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

        Jedna kwarta frontalnego ataku i trzy kwarty bezpiecznej kontroli. Arka rozbiła gości Gliwic w pierwszych 10 minutach aż 29:18, a potem pilnowała bezpiecznej przewagi, sięgającej przez większość meczu ok. 10 oczek. Dopiero w końcówce, gdy goście opadli z sił, rozmiary wygranej uległy zwiększeniu.

        Swoje najlepsze występy w sezonie zaliczyli dwaj środkowi zespołu Gdyni. Mikołaj Witliński zdobył 16 punktów, miał 7/11 gry, w tym także trafił 2 trójki. Grający również z ławki, Adam Łapeta, dołożył 13 punktów w 17 minut i bez echa mógł przejść, gorszy niż zazwyczaj, mecz Roberta Upshawa.

        Gdynianie skupili się na zespołowej grze, cała drużyna zanotowała aż 27 asyst, z czego 10 miał na koncie Marcel Ponitka. W meczowym składzie był już Filip Dylewicz, ale ostatecznie nie pojawił się na parkiecie.

        W barwach GTK poziom zbliżony do Gdynian prezentowali przez większość meczu tylko dwaj Amerykanie – Myles Mack (21 pkt.,, 8 zbiórek) i Riley LaChance (13 pkt.). Damonte Dodd miał 11 punktów i 11 zbiórek, ale w obronie nie radził sobie z Łapetą i Witlińskim. Warto zauważyć także aż 11 zbiórek Dawida Słupińskiego.

        Trener Paweł Turkiewicz nie wypuścił ani na chwilę swoich dwóch dalszych cudzoziemców – wszystko wskazuje na to, że dni Tanela Kurbasa i Briana Dawkinsa w GTK są już policzone.

        Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

        adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>




        Artykuł Arka ogrywa Gliwice – mocni środkowi z Gdyni pochodzi z serwisu PolskiKosz.pl.





















                  Internetowa Strona Startowa prezentuje dane z kanałów RSS udostępnianych przez poszczególne serwisy. Informacje odświeżają się co 1 godzinę. Do wyboru są strony tematyczne: Sport, Dla kobiet, Technologia, Polityka oraz Strona główna. Zapraszamy do ustawienia naszego serwisu jako swojej internetowej strony startowej!